plus minus gleich

logo kokis



"Bóg mordu" w KOKiS

Email Drukuj

Galeria Foto.

Dnia 14 listopada w kawiarni KOKiS odbył sie premierowy pokaz sztuki Yasminy Rezy pt. Bóg mordu. Sztukę tę w formie teatru czytanego przygotowało pięcioro pasjonatów żywego słowa : Dorota Klimek, Katarzyna Trepanowska ,Eugeniusz Regliński, Anna i Paweł Podeszwik. Osoby te rozwijaja swoje aktorskie i teatralne pasje m.in. w grupach na stałe działających w Kolneńskim Ośrodku Kultury i Sportu, sa także intruktorami grup wokalnych, teatralnych oraz orkiestry.

Ania: Wzięliśmy na warsztat sztukę francuskiej dramatopisarki Yasminy Rezy. Kilka lat temu obejrzałam film Romana Polańskiego Rzeź nakręcony na podstawie Boga Mordu. Film uznałam za bardzo dobry i zainteresowałam sie tekstem sztuki. Niezwykle napisane dialogi, cięte riposty, czarny humor, wyraziste-skontrastowane ze sobą postaci a przede wszystkim ważna tematyka.Wszystko to, co uwielbiam w dobrych francuskich komediach. Pomyślałam o przedstawieniu jej naszej publiczności w formie Teatru Czytanego. Pomysł ten dojrzewał w mojej głowie, myślałam k t o z naszych lokalnych artystów mógłby sprostać takiemu wyzwaniu. Ostatecznie spektakl stworzyło jak to nasz kolega Eugeniusz określił- Pięciu wspaniałych!(śmiech). Kilka lat temu prezentowaliśmy z grupą muzyczno-teatralną Niebieskie Migdały dzieła innych twórców m.in Pamiętniki Adama i Ewy Marka Twaina, Kocham Pana Panie Sułku Jacka Janczarskiego i Małe zbrodnie małżeńskie Ericka Emanuela Schmita. W zeszłym roku podczas pandemii stworzyliśmy serię spotkań online podczas których interpretowaliśmy kilka świątecznych opowiadań Grzegorza Kasdepke. Wtedy właśnie zaczęła się nasza wspólna przygoda teatralna z Dorotą i Eugeniuszem tu, w KOKiS-ie a Kasia współpracowała ze mną i Pawłem znacznie wcześniej, właściwie to odkąd pamiętam wspierała nasze projekty i w nich uczestniczy do dziś. To wyjątkowi ludzie, pełni pasji wszelakich i wielkiego dystansu wobec siebie! Traktują oni sztukę, teatr, śpiew jako coś bez czego nie da się żyć, jako coś, co oczyszcza, wzbogaca, daje radość!. Jak już wspomniałam spektakl stworzyliśmy w pięć osób i nie ma jednej osoby odpowiedzialnej za reżyserię, adaptacje czy scenografię. Sami sobie udzielaliśmy konstruktywnych uwag dotyczących dykcji czy interpretacji. Pilnowaliśmy także tempa czytanych dialogów. Nagrywaliśmy w celach warsztatowych fragmenty naszych prób.To był bardzo twórczy i owocny czas pracy- pracy nad sobą i swoim warsztatem aktorskim. Sztukę tę zinterpretowaliśmy po swojemu nie sugerując się żadnymi spektaklami. Wiem, że sztuka ta jest obecnie wystawiana w Teatrze 6. pietro w Warszawie, czy w Teatrze Dramatycznym im.Aleksandra Węgierki w Białymstoku i cieszy się niesłabnąca popularnością. Sama będe miała okazję zobaczyc ją w styczniu w Teatrze 6. piętro i informuję ,że są jeszcze bilety! Zachęcam. Fabuła jest prosta. Spotykają się dwa małżeństwa w domu jednego z nich, aby załagodzić konflikt zaistniały miedzy ich synami. Jeden z chłopców dotkliwie pobił drugiego. Czyli spotkanie jest w dobrych intencjach. Postać, którą ja mam przyjemność kreować, czyli Veronique chce wyjaśnić tę sytuację ale przede wszystkim chcę doprowadzić do szczerych przeprosin. Pragnie, aby chłopcy się pogodzili. Moja postać jest pisarką , zafascynowaną Afryką, autorką książki o tragedii w Darfurze. Pracuje w bibliotece i to jej syn został pobity. Zachęcam do przeczytania sztuki. Została ona przetłumaczona na 35 języków i wystawiana jest w teatrach dramatycznych w Berlinie, na West Endzie czy na Brodwayu. Jest to opowieść o tym jak bardzo współczesny styl życia , środowisko, praca wpływają negatywnie na nas, na relacje małżeńskie i miedzyludzkie. Całość ujęta jest w humorystyczny sposób, momentami bywa zabawnie, a jednak skłania do refleksji.W końcu jako widzowie zdajemy sobie sprawę, że tak naprawde śmiejemy się z siebie samych. Sztuka odsłania hipokryzję dobrze usytuowanych ludzi, którzy pod przykrywką wartości i społecznych konwenansów ukrywają swoje przekonania i małostkowość. Jest to niewątpliwie DRAMAT nas samych.

Dorota : W słodko- gorzkiej komedii Y. Rezy wcieliłam się w postać Annette Reille, kobiety w średnim wieku, żony adwokata Alaina i matki jedenastoletniego Frederica. Na co dzień pracuję jako doradca do spraw spadkowych. Podczas pisania oświadczenia dążę do zgody, jestem niezwykle empatyczna i kulturalna. Jednak grzeczność Annette to kamuflaż dla jej neuroz. W trakcie rozwoju akcji opada ta maska przyzwoitości. W istocie nie radzę sobie z drzemiącymi we mnie emocjami, łatwo wpadam w złość. Najmniej mówię ze wszystkich bohaterów, ale za to najbardziej szokuję swoich zachowaniem. Grałam na 100% niełatwą rolę, podobnie jak każdy z nas. Szukanie odpowiedzi na pytanie, który z chłopców jest ofiarą, a który zawinił? czy ten, kto uderzył, czy ten, który rzucił obelgę? wyzwala w sfrustrowanych bohaterach autentyczne emocje i pozwala odkryć ciemne strony ich osobowości i życia. Okazuje się, że to najgorszy dzień w życiu dla każdego z nich, gdyż z każdego z nich wydobył się tytułowy bóg mordu i próbował zawładnąć pozostałymi. To egoistyczna żądza dominacji nad drugim człowiekiem wbrew wszystkim i wszystkiemu, instynkt walki o własne, wybujałe ja – tak tłumaczy to wyrażenie Sergiusz Sterna – Wachowiak. Należę do ludzi, dla których teatr to magia, tworzący za każdym razem wyjątkową przestrzeń i czas. Warto uchylać drzwi i zaglądać choćby na chwilę, gdyż dzieła, wystawiane na scenie, gwarantują moc różnorodnych wzruszeń. Zachęcam do bywania w teatrze. Mam nadzieję, że spektakl, który przygotowaliśmy, był dla Państwa okazją do wielu estetycznych przeżyć i skłonił do refleksji nad kondycją współczesnej jednostki, małżeństwa czy relacji międzyludzkich.

Eugeniusz: Ironia i sarkazm nie są mi obce, ale rola cynika była czymś nowym.Alain miał jednak i przebłyski innego oblicza, o czym świadczy chociażby taki fragment jego wypowiedzi"...w kobietach podoba nam się zmysłowość, szaleństwo, hormony..." Udział w "Bogu Mordu" był dla mnie zupełnie nowym doświadczeniem, nieporównywalnym z dotychczasowymi wyzwaniami. Kilkadziesiąt godzin prób, znajomość francuskich wyrażeń, poprawna polszczyzna, dykcja (tak,żeby prof.Bralczyk czy Miodek nie musieli się z tego powodu wstydzić), gra aktorska. Wszystkie te elementy sprawiły, że nasza cudowna widownia doceniła brawami na stojąco wysiłek pięciorga wspaniałych. Jestem dumny, że mogłem być częścią takiej ekipy. W ten sposób rodzą się przyjaźnie. W przypadku moich byłych uczniów -Ani, Kasi i Pawła- może nawet przez duże P? A może będą nowe projekty? Któż to wie.

Kasia: Widziałam film, czytałam także tekst dramatu. W sztuce pełnię rolę narratora.Wprowadzam widza w atmosferę i klimat poszczególnych scen, czasami jestem komentatorem wydarzeń, czytam także tekst didaskaliów. W trakcie trwania sztuki bywam również operatorem suzarki i dzwonkiem teleefonu komórkowego (śmiech).Uważam, że tę tragikomedię powinien obejrzeć każdy rodzic. Poruszana tematyka w formie krzywego zwierciadła uzmysławia nam, że każdy z nas był, być może jest lub będzie w podobnej sytuacji. Jak wtedy się zachowa? Otóż cytując słowa jednego z boheterów nigdy nic nie wiadomo.