Atrakcje kolneńskich seniorów w Łebie

poniedziałek, czerwca 13 2022 Wpisany przez Administrator  
Drukuj

Galeria Foto.

Phil Bosmans: „Najpiękniejszych chwil w życiu nie zaplanujesz. One przyjdą same”. Jestem przekonany, że seniorzy kolneńscy w stu procentach zgodzą się z tą maksymą.

W tym nadmorskim kurorcie doznań radosnych mamy bez liku. Nasza niezmordowana szefowa Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów, koło w Kolnie – Zosia Górska – nie pozwala na przysłowiową labę. Każdego dnia, począwszy od 27 maja 2022 roku przez dziewięć dni, mając oczywiście na uwadze wiek, sprawność i różne zainteresowania uczestników, coś zaplanowała. Zanim rozwinę temat, małe uzupełnienie. Otóż niezastąpioną pomocą w realizacji całego przedsięwzięcia jest Basia Kordal.

Któż inny mógłby poświęcić gros swojego czasu, jak nie taka koleżanka, członkini grupy kabaretowej Kolneńskie Dziewczyny z Plusem. Po przybyciu do celu przeszliśmy chrzest bojowy, czyli sztorm na Bałtyku, 9 w skali Beauforta. Błyskawicznie przypomniała się piosenka Czerwonych Gitar „10 w skali Beauforta”, wykonywana przez nieżyjącego już Krzysztofa Klenczona. Jednak 7-godzinna podróż i spacer plażą – szum morza, wysokie fale, super wiatr, no i wdychany jod – zrobiły swoje. Nie było problemu ze snem. Główna atrakcja następnego dnia, to prawie godzinna jazda lokomotywą z dwoma wagonikami. Cel: poznanie miejscowości i jej urody. Wydawałoby się, że miasteczko liczące około 3,5 tysiąca mieszkańców, to niewielka mieścina mająca niewiele atrakcji turystycznych. Nic bardziej błędnego. Każdego roku Łeba jest odwiedzana przez 60 tys. turystów, polskich i zagranicznych. Po podróży miejscowym Pendolino wielu uczestników skierowało się na plażę. Dzięki temu apetyty podczas kolacji dopisywały. Dzień trzeci, czyli niedziela, to przede wszystkim wieczorne popisy na parkiecie. Proszę wybaczyć, ale to nie seniorzy, tylko juniorzy szaleli przy muzyce. Po 3-godzinnych baletach nocne rozmowy Polaków w apartamentach trwały do godziny… Następnego dnia spora grupa chętnych, w tym i ja, wybrała się na 2-godzinny spacer na obrzeża miasta. Przepraszam, nie chcę być informatorem turystycznym, a jedynie podać bardzo skrótowe wskazówki i zachęcić do odwiedzin. Na pięknej trasie dużo zieleni i widoki podwyższające tętno. Krótkie postoje nad Jeziorem Sarbsko, przy pałacu, stadninie koni też wywarły wrażenia. Kiedy tworzę te kilkanaście zdań, spora grupa wdycha jod nad brzegiem Bałtyku. Ja pozwolę sobie w samotności, przy delikatnej muzyce, z własnymi myślami zrobić to samo, ale po kolacji. Nie chcę, żeby po 9 dniach szaleństw gastronomicznych pojawiła się oponka. Przyznaję, że takich pięknych chwil w swoim życiu nie zaplanowałem. Faktycznie, przyszły same. Mam nadzieję, że podczas tego pobytu będzie ich jeszcze sporo. Pamiętajmy, że przyjemność jest początkiem i celem życia szczęśliwego.

 

Eugeniusz Regliński
Redakcja Podlaski Senior Kolno